Świat mody znowu wstrzymał oddech. Po jedenastu latach pełnych kreatywnych eksperymentów i odważnych decyzji Jonathan Anderson opuszcza Loewe. Hiszpański dom mody, pod jego kierownictwem przeistoczył się z cenionej, lecz nieco niszowej marki skórzanej w globalny symbol nowoczesnego luksusu. Decyzja ta oznacza nie tylko zakończenie jednej z najbardziej ekscytujących współczesnych historii mody, ale także otwiera nowy rozdział zarówno dla Loewe, jak i dla samego Andersona.
Jonathan Anderson opuszcza Loewe po 11 latach
Gdy w 2013 roku projektant obejmował stanowisko dyrektora kreatywnego Loewe, marka była znana głównie z doskonałej jakości wyrobów skórzanych i luksusowych akcesoriów. Według szacunków, od tamtego roku obroty marki wzrosły siedmiokrotnie, osiągając blisko 2 miliardy euro. Anderson nie tylko wprowadził bowiem Loewe na wybiegi mody prêt-à-porter, ale także umiejętnie balansował pomiędzy rzemiosłem a nowoczesnością.

Kolekcje pełne nietypowych form, artystycznych nadruków i nieoczywistych materiałów wyróżniały się na tle bardziej zachowawczych domów mody. Kampanie reklamowe podkreślały unikalny język wizualny marki. Dodatkowo w 2016 roku z miłości do rzemiosła zainicjował Loewe Foundation Craft Prize – prestiżową nagrodę przyznawaną rzemieślnikom z całego świata.
Co dalej? Przyszłość Loewe i Andersona
W oficjalnym komunikacie nie podano informacji o następcy projektanta. Mówi się jednak, że Anderson obejmie stanowisko dyrektora kreatywnego w Diorze i już pracuje nad kolekcją na sezon wiosna 2026. Tymczasem głównymi kandydatami na jego miejsce są Jack McCollough i Lazaro Hernandez, którzy niedawno pożegnali się z marką Proenza Schouler.
Mimo faktu, że Jonathan Anderson opuszcza Loewe, jego wpływ pozostanie niezaprzeczalny. Pascale Lepoivre, dyrektor generalna Loewe, podziękowała mu za „niezrównaną kreatywność, pasję i oddanie”, które wyniosły markę na nowy poziom. Z kolei Sidney Toledano, jeden z czołowych menedżerów LVMH, podkreślił, że Anderson nie tylko zmienił estetykę Loewe, ale także stworzył solidne fundamenty dla jej przyszłego rozwoju. Ktokolwiek więc przejmie po nim stery stanie przed nie lada wyzwaniem, by kontynuować jego wizjonerską spuściznę.








