W erze cyfrowej nadprodukcji treści i skracającej się uwagi odbiorców ten dom mody decyduje się na przewrotny ruch. Prada Feathers 2026 to drugi, niespodziewany akt wiosennej kampanii, który zamiast domykać historię – otwiera ją na nowo. Marka redefiniuje format kampanii i zaprasza do gry artystę, który rozsadza ramy klasycznej reklamy.
Prada Feathers 2026 – pióra w roli głównej?
Do obsady znanej z pierwszej odsłony – z Levon Hawke, Damson Idris i Hunter Schafer na czele, dołączają fantasmagoryczne postaci stworzone przez Jordan Wolfson. To monumentalne, ptasie byty: nienazwane, nierzeczywiste, balansujące między snem a cyfrową halucynacją. W obiektywie Oliver Hadlee Pearch bohaterowie powtarzają mantrę „I, I, I am…”, która urywa się w pół zdania. To deklaracja tożsamości w erze nieustannej autokreacji.
Po styczniowej współpracy z Anne Collier marka znów podważa sens obrazu reklamowego. Zamiast sprzedawać kolekcję, sprzedaje pytanie: kim może być Prada – i kim możemy być my.







